Zbadajmy fundusze
Czy pieniądze napływające do nas szerokim strumieniem z Unii Europejskiej wykorzystujemy efektywnie? Nie wiadomo. Potwierdza to nawet tak wybitny fachowiec, nasz polski ekonomiczny guru, czyli Leszek Balcerowicz. Twórca rodzimego wolnego rynku nie natknął się do tej pory - choć usilnie poszukiwał - rzetelnych, opartych na naukowych podstawach badań rynku dotacji. Być może warto, aby Ministerstwo Rozwoju Regionalnego pokusiło się wkrótce o takie opracowanie, aby jak najlepiej przygotować polskich beneficjentów do następnego (tak, tak) okresu finansowania, po roku 2013. Bo już powinniśmy o nim myśleć. Tym bardziej, że część unijnej kasy - tej konsumowanej przez przedsiębiorców na różnego rodzaju inwestycje - powoli się wyczerpuje. Tak dzieje się chociażby z dotacjami na odnawialne źródła energii, tak dzieje się z unijnym hitem, czyli działaniem 4.4 programu Innowacyjna Gospodarka, tak wreszcie dzieje się z dotacjami na inwestycje w województwach. Z całą pewnością pieniądze wydane na infrastrukturę: szybszy Internet, lepszej jakości drogi (nie tylko autostrady), oczyszczalnie ścieków, nową sieć kolejową, miejską komunikację - to nie są pieniądze zmarnowane. Bo dzięki temu można będzie koncentrować następne inwestycje bezpośrednio w ludzi: wspierać ich w dobrych pomysłach, pomagać (ale tylko pomagać) uwalniać kapitalne inicjatywy. Bez dobrej drogi czy powszechnego Internetu wszystkie te plany spalą na panewce. Rzetelne badania, o których wspomniałem wcześniej, pomogą odpowiedzieć kierującym państwem na pytanie: co tak naprawdę przyniosły nam do tej pory fundusze europejskie?
Marek Szymański
redaktor naczelny
marek.szymanski@fundusze-europejskie.pl